Nie-Dwoje, Sztuka Ulicy 2007

Recenzja Anny Buczackiej

Historia młodej pary opowiedziana tańcem, rytmem, gestem, barwami, formami, dynamiką,  nastrojem... W krótkim czasie spektaklu dzieje się wszystko, wyczerpuje się paradygmat ludzkiego doświadczenia w obliczu drugiego człowieka.

"Nie dwoje" to w zewnętrznej warstwie ballada o wielorakości świata, w którym niemożliwe jest połączenie się w jedno losu dwojga. Wbrew tradycji romantycznej, wbrew tradycji melodramatycznej "dwoje" nie istnieje. Jednak, jakby wbrew temu przesłaniu, przekornie zaznaczony jest dualizm świata realizowanego na scenie; ten dualizm jest nachalny, narzuca się widzowi, przez co od razu budzi nieufność jako zbyt oczywisty.


Nie-Dwoje, Sztuka UlicyWidzimy więc wyraźny podział na grupę mężczyzn (z księdzem-sadystą na czele) i kobiet, na których tle jedna postać uosabia czystą, niebiańską wręcz niewinność (we mgle tej niewinności rodzi się zresztą właśnie owa naiwna i piękna, pierwsza fascynacja sobą dwojga młodych). Dalej idąc tropem dualizmów, obserwujemy dziewczynę w bieli wykonującą taniec sprzeczności z demonem seksu, wokół którego powiewają czarno-czerwone barwy wśród inspirowanych szałem instynktu spazmów, będących momentami pełzaniem po podłodze – co jeszcze dodatkowo podkreśla inność energii rozbijającej nagle świat dwojga.

Po hucznej, wesołej zabawie poślubnej oglądamy szarą codzienność małżeńską, itd., itd... - takich przeciwstawień można by znaleźć jeszcze dużo. Jednak mimo to, hasło dualizmu pozostaje chyba obok faktycznego przesłania TEiWu w tej sztuce.
Nie-Dwoje, Sztuka Ulicy
Między poetyczną niewinnością a prozą dojrzałości, niezauważalne na początku, pozostające na uboczu, niepozorne przeznaczenie snuje powoli i konsekwentnie swoją nić. Ta nić ma ostatecznie połączyć elementy z początku rozbitego świata. Tłum postaci wśród kaskady dźwięku, ruchu i kolorów realizujących zmienne jakości życia, tworzy JEDNĄ grę, jedną historię. Nie dwoje, lecz jedność; ale nie jedność słodka, romantyczna, platońska. Jedność konieczna, predestynowana, nieunikniona i NEUTRALNA jak narodziny i śmierć człowieka, jak dobro ze złem zauważalne na tej scenie jako strony krótkiej i intensywnej walki, w której nie doczekujemy finału, bo jej finał nie istnieje.



09:12 12-11-2007Powrót

© 2006 Teatr Emocji i Wyobraźni. Niektóre prawa zastrzeżone.
feed RSS