:: Umarli :: na Malcie

Karolina Pluta, Sławek Sendzielski

Ukryte pragnienia i surrealistyczne fantazje

Wczesne popołudnie 5-ego lipca 2003 roku, Rynek Nowego Miasta w Warszawie. Na niewielkim placu ograniczonym barierkami zakreślającymi powierzchnię kwadratu stoją nieruchomo, ubrane na czarno postacie. Po chwili, w takt postrzępionego rytmu muzyki "Dead can dance" każda z nich wnosi jakiś element scenografii. Przestrzeń zapełnia się powoli. Wkrótce pojawia się długi stół przykryty czarnym aksamitem, a przy nim - siedem drewnianych krzeseł. Bezkształtne postacie nabierają cech indywidualnych. Niedługo potem oczom widzów ukazuje się kondukt, podążający za seniorką rodu, która niesie urnę. Tak rozpoczyna się rodzinne spotkanie, z przykrej okazji, a mianowicie śmierci dziadka. Z odległych zakątków zjechali się krewni, by uczcić jego pamięć, a może po prostu "coś uczcić".

"Umarli muszą tańczyć" to obraz współczesnej rodziny ukazany w krzywym zwierciadle. Jej członkowie spotykają się na stypie po śmierci najstarszego członka rodu. Wraz z upływem czasu cel spotkania zostaje odsunięty na dalszy plan. Motywacją do wszelkich działań stają się ukryte pragnienia. Tłumione instynkty przeobrażają się w surrealistyczne fantazje, które każdy próbuje zachować tylko dla siebie.

Jest to ostatni spektakl zrealizowany przez studencką grupę: Teatr Emocji i Wyobraźni (TEiW). W tym roku przedstawienie to zostanie zaprezentowane na scenie OFF podczas międzynarodowego festiwalu teatralnego Malta w Poznaniu, jak dotąd to jeden z większych sukcesów ambitnej grupy studentów.


Szmat czasu

W 1995 roku puszkująca przygód studentka psychologii UW postanowiła założyć młodzieżową grupę teatralną. "Od momentu, gdy rozpoczęłam studia, chciałam prowadzić zajęcia teatralne dla młodzieży. Skończyłam więc kurs uprawniający do pracy jako instruktor teatralny." - mówi Katarzyna Kwiatkowska, reżyser TEiW. Pierwsi aktorzy - uczniowie warszawskich liceów, pojawili się dzięki ogłoszeniom zamieszczonym w prasie. Od tamtego czasu minęło już prawie dziesięć lat. Dziś ze starego składu nie pozostał nikt. Obecnie grupę tworzy osiem osób - niektóre z nich pracują pod szyldem TEiW 7-8 lat, inne dopiero od roku. Większość z nich to studenci warszawskich uczelni (UKSW, UW, WSHiFM), choć od niedawna z zespołem współpracuje maturzysta, co jest dowodem na to, że zespół ciągle jest otwarty na nowych ludzi i ich pomysły. "W sumie przez teatr przewinęło się ponad 150 osób w tym ok. 50 grało w różnych spektaklach i happeningach." - przyznaje Katarzyna Kwiatkowska Doświadczenie owszem jest ważne, ale w pracy najbardziej liczy się zapał, koncentracja na drugiej osobie i umiejętność uczenia się od siebie. Czasami zdarza się, że w jakieś projekty: happeningi, warsztaty włączają się całkiem przypadkowe osoby. Chcąc dać upust swoim emocjom i twórczym instynktom, wnoszą do zespołu ogromny ładunek energii, z którego potem czerpią wszyscy. Bywało też tak, że ktoś przychodził na próbę w roli obserwatora a zanim się obejrzał był czynnym uczestnikiem przedstawienia. "Jest w tym coś mistycznego - coś, czego nie da się doświadczyć z pozycji widza, nawet wnikliwego. Nagle okazuje się, że tworzysz coś, co staje się częścią ciebie, a ty stajesz się tego, że wszyscy na ciebie patrzą" - tak opisuje były aktor TEiW pierwsze wrażenia po występie na "Sztuce Ulicy." "A najważniejsze jest uczucie, jakie dosięga cię na końcu, gdy efekt pracy całego zespołu jest doceniany owacjami, których się nie spodziewasz"- dodaje.


Teatr - czym jest?

Przychodząc na próbę, każdy ma inne oczekiwania wobec niej. Jedni chcą realizować swoje pomysły, artystyczne projekty, siebie. Inni chcą na chwilę zapomnieć o codzienności, obowiązkach... Jeszcze inni odczuwają potrzebę zamanifestowania czegoś. Motywacji jest wiele i są one skrajnie różne. Przede wszystkim zależą od charakteru i doświadczeń aktora. Najważniejsze jest jednak to, że zawsze udaje się nawiązać nić porozumienia, dzięki której mogą powstawać nowe spektakle (coraz częściej doceniane). Istnieje jeden element, który w jakiś stopniu przywiódł wszystkich obecnych aktorów do pracy w teatrze amatorskim - to ciekawość nowych doświadczeń, spowodowana chęcią zerwania z nieograniczoną nudą, lub będąca wynikiem poszukiwania nowych dróg ekspresji. Ciekawość związana ze sprawdzeniem własnych umiejętności w nowej, trochę tajemniczej dziedzinie sztuki. Teatr jest więc dla nich punktem na mapie poszukiwań życiowych, jest punktem, z którego patrzą na świat i próbują jakoś się do niego ustosunkować. Czasem jest też formą zabawy, ucieczką w marzenia, odkrywaniem tajemnic oraz granic własnej wrażliwości i wyobraźni.


Sztuka polega na tym by, by ciało giętkie mogło powiedzieć to, o czym pomyśli głowa.

TEiW realizuje głównie przedstawienia ruchowe z elementami tańca i pantomimy. Nacisk stawiany jest na ekspresję ciałem. Członkowie grupy starają się w miarę swoich możliwość uczestniczyć w warsztatach przygotowujących ich do realizowania tego typu projektów. Ciało daje nieograniczone możliwości przekazu, słowa zawsze spotykają się z różnymi ograniczeniami. Pozwala ono na ogromny rozwój wyobraźni plastycznej. Ciało to bezcenne tworzywo, którym dysponuje każdy, czego nie wszyscy są jednak jego świadomi. Dla tego też TEiW przez cały czas próbuje odnajdywać sposoby na pogłębianie świadomości ciała tak, aby na chwilę przestać myśleć głową. Trzeba uwierzyć w to, że ręce, nogi, ramiona, kręgosłup mogą przekazać równie dużo, co wypowiadane słowa, nawet więcej. "Słowo się zdewaluowało, ludzie przestają być na nie wrażliwi. To, że robimy teatry ruchu nie oznacza wcale, że są one łatwiejsze w tworzeniu, wręcz przeciwnie. Od samego początku skupiłam się głównie na pracy warsztatowej nad: głosem, plastyką ciała, pantomimy, wyrażaniem emocji, a na dalszym tle była praca nad dykcją, czy klasyczne scenki aktorskie. Takie podejście do pracy wyniosłam z Teatru Pantomimy z Klubu Studenckiego STODOŁA, gdzie tkwią moje korzenie teatralne." - mówi reżyser - Katarzyna Kwiatkowska.

Swoich odbiorców grupa szuka głównie na ulicy, angażując się w różne festiwale sztuki ulicznej lub happeningi. Możliwość skonfrontowania swoich pomysłów ze zwykłym przechodniem jest niezwykle cenna. Otwarta przestrzeń jest wolna od konwencji i sztuczności - wymaga od aktorów skupienia nie tylko na sobie ale przede wszystkim na widzu.


A ta sztuka... to dla wszystkich?

Pomysły na przedstawienia biorą się z codziennych obserwacji otaczającej rzeczywistości. Spektakle są zazwyczaj rodzajem komentarza współczesnych zjawisk społecznych, zazwyczaj pojawia się jeden impuls, który każdy z aktorów próbuje zrozumieć na swój sposób. Kolejnym etapem są tak zwane próby "gadane". Wszyscy się zbierają, przedstawiają swoje pomysły dotyczące przyszłego spektaklu, robią notatki. Wtedy powstają fantastyczne wizje. Następnie przychodzi moment przeniesienia teorii na praktykę i tu zwykle rodzą się problemy zupełnie nieoczekiwane i takie same ich rozwiązania. "Nie chcemy, by to, co tworzymy stało się udziałem tylko wybranych jednostek." - stwierdza Beata. Zespół stara się mówić o tym, co dotyczy wszystkich ludzi. Dlatego też często angażuje się w różnego rodzaje akcje-protesty. Ostatnie takie wydarzenie miało miejsce jesienią 2002 roku. Na prośbę organizacji "VIVA! - akcja dla zwierząt" został przygotowany krótki happening mający na celu zobrazowanie męczarni koni wywożonych na rzeź na południe Europy. Jak podkreśla Paulina: "Był to temat który poruszył całą grupę, chcieliśmy coś powiedzieć w tej sprawie."


Zawsze mało...

Niestety pomimo ogromnych ambicji zespół musi boryka się z różnymi problemami. Pierwszym jest brak wystarczającej ilości czasu. Wiadomo, że studenci zajmują się nie tylko studiowaniem. Większość z nich musi pracować, aby się utrzymać. Studia, praca, dodatkowe lekcje języków obcych i jeszcze teatr to naprawę sporo. Drugi problem - najbardziej aktualny - to brak funduszy. Do tej pory członkowie pokrywali większość kosztów z własnej kieszeni. Teraz mając w perspektywie wyjazd do Poznania, okazuje się, że dodatkowe fundusze są po prostu niezbędne, chociażby po to, by odnowić rekwizyty, które niszczą się podczas każdego występu. Dlatego też grupa próbuje szukać sponsorów. Każdy, kto chciałby wesprzeć TEiW proszony jest o kontakt z Karoliną (rigmor@o2.pl). Próby zespołów odbywają się w Osiedlowym Domu Kultury "Ikar" na Gocławiu w środy o godzinie 19 oraz w soboty i poniedziałki. Wszystkich zainteresowanych działalnością teatru, TEiW zachęca do odwiedzenia ich na próbach. To może być początek nowej fascynującej przygody.


Niniejszy tekst został opublikowany w periodyku Treści Użyteczne (nr 2/2004)



20:59 09-01-2006Powrót

© 2006 Teatr Emocji i Wyobraźni. Niektóre prawa zastrzeżone.
feed RSS